Autor Wiadomość
ZAnickPAMIECI
PostWysłany: Nie 9:03, 13 Maj 2007    Temat postu: !

No i masz....

Chcialem napisać cośmądrego.. ale wszsytko wydaje się takie blahe,a to co już nawet brzmi.. to zostalo napisane;)

Kopciuszku... - gratulujętak rewelacyjnych relacji z rodakami:) tylko.... czy nie są one zbyt wyidealizowane?

Ja mieszkam tutaj nieco ponad pól roku - więc dosć krótko... a zdązylem poznać tych"dobrych polaków' i moje oddczucia diametralnie różnią sieod Twoich. Oczywiscie - rzesza NAS ma cospod kopulą i można spotkać fantastycznych ludków, ale niestety w przewadze tych NAS których spotykam - po prostu wolę obchodzić szerokim lukiem. Uwielbiam się uśmiechac i rozmwiać z ludźmi.. Badylarce na przyklad uśmiech z mordki wogóle nie zlazi.. a mimo to też spotyka baranó na swojej drodze.

Co do zadzierania nosa.. wystarczy wejśc do niekrtórych agencji i 'porozmawiać' z którymś polakiem - masakra... Ile razy spotkalem się z tym że Polacy sa bardziej angielscy niż anglicy.. a przecieżtak się wyróżniamy że z kilometra można NAS rozpoznać.. wiec po co ta sztampa???? Oni wlasnie udają ze sąanglikami... nie odezwą sie po polsku.. a jak trzeba komuś pomóc to sie po prostu potrafią odwrócić plecami...

Ja osobiscie unikam polaków jak mogę... smutne to jest - ale taka jest prawda... bardzo dlugo się zastanwiam zanim kogoś poznam... Poznalem już takich typów i bylem światkiem takich ekscesów że po prostu mam dość... rzygac mi się chce jak na niektórych patrzę!!!
To nie jest negacja wszystkiego co polskie... bo ja kocham Polske a szczególnie ludzi.. strasznie mi NAS brakuje i wciaż szukam ludzi wartych poznania.. nigdy nikomu nie odmawiam pomocy, nawet jeżeli potem potrafi się 'ladnie' odwdzięczyć...

Mamy jedną cholernie drażniącą wadę narodową... nie potrafimy tolerować sie na wzajem...

ja też sie wykazuje nietolerancją - mam tegoo swiadomość. ale glupocie po prostu mówię NIE!!!

zreszta.. ile mocnych i mądrych slów byśmy nie użyli, czego byśmy nie napisali, to musimy sobie powiedzieć jedno - nie ma nikogo 100% tolerancyjnego...

Fenomen TOLERANCJI moim zdaniem polega jedynie na wysfichtanym haśle, sztampowo przenoszonym przez usta narodu... ktory tak mocno dziala na Naszą podświadomośc.. tak niesamowicie dobrze czujemy się kiedy jestesmy tolerancyjni... ale pamietajmy że kiedy tolerujemy jedną rzecz - wtedy nie tolerujemy innej... to niestety dziala na zasadzie dzwigni.. wiec...

czy tolerancja przypadkiem nie polega na nietolerancji??
rwel
PostWysłany: Sob 13:22, 12 Maj 2007    Temat postu:

nioMniodzio.. niedawno poruszyłem tu tematTolerancji, dopominając się topikMoowink Wink , a topic już był Shocked
..pozwolę sobie moją tamtą wypowiedź przecopy.. przekopać w to miejsce Razz

2lata_temu na gwForum w toku dyskusji pt. Czego brakuje w Elblągu? jej autor (aktual.wUK?) powiedział:
"bardzo czesto uzywa sie wielu slow nie rozumiejac co one znacza, co niosa soba, jakie jest ich znaczenie
czy brakiem tolerancji jest brak akceptacji w stosunku do rzucania mocno spersonalizowanych wyzwisk?
czy brakiem tolerancji jest kompletny brak zgody na zachowania pewnych osob?
czy brakiem tolerancji jest nie wyznawanie ideologii poprawnosci politycznej?
czy brakiem tolerancji jest proba forsowania swego zdania i pogladow?
czy brakiem tolernacji jest niechec do sluchania innych i poznawania ich swiatopogladu?
plynne sa granice ustalane przez juz wirtualne, bo wyswiechtane hasla (tolerancja,rownosc,pokoj)
obysmy zderzajac sie z pojeciem 'tolerancja' widzieli w nim slowa z napisu na murze w poznaniu
KOCHAJ SWOJEGO SASIADA, A NIE SWOJE PANSTWO .....wystarczy tak malo"

Dostrajając się do formy przytaczania własnych_przypadków w temacieTolerancja - przykład zUK_fabryki..
Miesiącami każdy robolAngol potrafił pohamować swą niechęć do nowoUniowców nie skrywaną przedSwojakami
(słychać to, gdy mówia między sobą, sądząc, że slang to dla nas tabu), ale czasem pęka i wykrzykuje Polakowi:
'to stanowisko pracy (ten stół) jest w Anglii, nie w Polsce i jak coś ci_nie_pasi, to wypier.. do Polski Twisted Evil '
Marta
PostWysłany: Pią 16:39, 11 Maj 2007    Temat postu:

Tak to straszne gdy co chwila dowiaduje sie wiecej,o tym jak Polak-Polakowi.Ale i nie tylko jak czlowiek -czlowiekowi podklada klody pod nogi. Kopciuszku masz racje duzo osob boi sie zagadnać do drugiego Polaka.Jednak jak mozna sie nie bac gdy ta druga osoba zachowuje sie jakby byl tylko on na swiecie(miedzy innymi zaczepia ,przeklina itp)Rozumiem że trzeba miec troche tolerancji.Ale wierze że jesli bylaby to inna osoba,kazdy by sie do niej usmiechnąl.Spotykam pełno Polakow i rowniez uważam ,że wiekszość z nich jest bardzo sympatyczna.Jednak nie kryjmy tego sa wyjatki.I tego nikt nie zmieni,i nikt tego nie powie że mam ich tolerować.Pozdrawiam bardzo serdecznie .
kopciuszek.
PostWysłany: Czw 15:06, 10 Maj 2007    Temat postu: Luźne uwagi

Życie na emigracji, zazwyczaj w tej pierwszej fazie dostosowywania się i akceptacji, nie jest lekkie, łatwe i przyjemne. Każdy z nas doświadcza nowych wyzwań, zmierza się z losem, poznaje siebie w odmiennych od dotychczasowych sytuacjach. Wszyscy walczymy o spełnienie celów i pragnień. Silna wola, wytrwałość, konsekwencja i odrobina szczęścia to towarzysze naszej codzienności. Jednym z nas się uda innym nie, dlatego tak ważne jest to Forum (pierwsze i póki co najprężniej rozwijające się na tym terenie).
Idea była taka, by wzmocnić więzi między Polakami, wspólnie odkrywać ten zakątek Anglii, wreszcie, by być dla siebie wsparciem (może rzeczowym, może informacyjnym, a może po prostu słowem). Chodzi o to, aby nie podcinać skrzydeł, integrować się, wspólnie współtworzyć rozwijającą się Polską Społeczność. Żeby dawać nadzieję i wzmacniać poczucie wartości ( Uśmiech dla Forumowego Koła Wzajemnej Adoracji).
Wielu z nas tak naprawdę dopiero teraz wkroczyło w dorosłe życie, zrywając z przeszłością, nabierając dystansu, postawiło wszystko na jedną kartę - UK. Pragniemy zbudować tu swoją przyszłość "Mały Raj". Dlatego tak ważne jest podtrzymywanie optymizmu, radości życia w każdej sytuacji, a szczególnie tu, gdzie z nadzieją powstają plany na dalsze życie.
Wielu z nas jeszcze nie wie, jak długo tu zostanie, czy tu założy rodzinę, wychowa swoje dzieci - więc pamiętajmy - w razie gdyby tak się stało - szanując siebie nawzajem dajemy dzieciom znak o wartościach, o tym, co w życiu cenne, o tym, że tak naprawdę w życiu liczy się tylko człowiek, a później wszystko inne. Następne pokolenie będzie borykało się z innymi problemami, ale możemy przekazać mu coś cennego poczucie tożsamości, przynależności, świadomość tego, że Polak to człowiek rodzinny i honorowy.
Zawiść, szpanerstwo, podkopywanie dołków przez Polaków pod Polakami za granicą to stereotypy!!! Nie wierzę w bzdury bezmyślnie powtarzane tu i ówdzie. W UK mieszkam od ponad roku i spotkałam tylko jedną niemiłą rodaczkę, kilkadziesiąt innych osób okazało się życzliwymi, przyjaznymi i chętnie pomagającymi ludźmi. Nie prawdą jest ( a przynajmniej w większości przypadków nieprawdą), że Polak spotkany na ulicy zadziera nosa i milczy w obawie ujawnienia swojego pochodzenia. Sam/a możesz się przekonać jeśli tylko podejmiesz tą odrobinę trudu i zagadniesz. Nasz naród w takich sytuacjach akurat nie jest zbyt familiarny i trudno nam ot tak, bez powodu, z czystej życzliwości uśmiechnąć się i powiedzieć po prostu "Dzień dobry". Niektórzy z nas jednak to potrafią. A gdyby tak samemu spróbować ? Wink

Naturalnym jest, że walcząc o zaistnienie siebie, o byt, marzenia i wszystko to, co dla nas istotne, koncentrujemy się głównie na sobie, ale to nie upoważnia nas do egoizmu. Szanujmy innych, ich decyzje, wybory i obrany styl życia. Jesteśmy inni i nigdy nie będziemy tacy sami. Tak wielu z nas jest w tym mieście i tak wiele różnorodności sobą reprezentujemy, ale właśnie to zamieńmy w naszą siłę, w motor machiny mknącej do przodu!
ZAnickPAMIECI
PostWysłany: Pią 22:30, 13 Kwi 2007    Temat postu: O proszę...

Czyż poniekad nie mają racji?!?

W końcu Oni Nas tutaj nie zapraszali..a my chcąc mieszkac i pracować, a więc ŻYĆ w anglii, to musimy sie uczyć jezyka i nauczyć sie życ wedlug Ich regul...

Z drugiej strony... te przypadki nietolerancji.. to na szczęście odosobnione reakcje....

ale niepokojące jest to ze sie zdarzają...mimo że każdy z Nas wie że takie zachowanie nie jest bezpodstawne.. czymś sobie na to zaslużyliśmy
Marta
PostWysłany: Pią 18:00, 13 Kwi 2007    Temat postu:

Very Happy Dzieki za odpowiedz Hmm tak myslałam Rolling Eyes Ale i tak bedą się czuć jako lepsi .Przeciez nasz rząd pomyslał o wszystkim.
Oni nie muszą opuszczać swojego kraju jeśli tego nie chcą.I w ten sposób nadal bedą ( no napewno nie wszyscy) głosić swoją prawde ,, Jesteście w Anglii musicie mówić po Angielsku,,i kropa Hmmmm


Pozdrawiam
taurus
PostWysłany: Czw 21:41, 12 Kwi 2007    Temat postu:

jest odpowiedz w większości wypadków znają swój ojczysty jeżyk...
u mnie w firmie pracują wykształceni Anglicy no i niestety znają tylko angielski... są zdziwieni jeśli można znać więcej niż jeden język np 3 Wink

pozdrawiam
Marta
PostWysłany: Czw 19:16, 12 Kwi 2007    Temat postu:

Tak pamietam to Krydom.Jednak mysle że to nie było jedynie brak Tolerancji ale Dyskryminacja.W Anglii boją sie tej nazwy ale czesto ją można odczuć.Wiem to z wlasnego doświadczenia a także byłam świadkiem w zakładzie gdzie pracuje.Jak kilka angielek wielce sie zbuntowało gdy zaczełysmy rozmawiac po polsku z jedna dziewczyną. No dziewnie by bylo gdybysmy rozmawiały po angielsku zwlaszcza że ona zabardzo go nie kuma.Wtem odpowiedziały że my jestesmy w Anglii wiec musimy rozmawiac po angielsku bo to ANGLIA a także ze uczymy sie ich jezyka i mniej wiecej rozumiemy co one mowią ( jakbym słuchała co gadają mając mp3 właczoną Hmmm)Jednak one moge caly czas przystawac i rozmawiać.(Oczywiscie nie potrafia gadac i pracowac jednoczesnie )A co najfajniejsze że nam KAZAŁY wracac do pracy ( przeciez caly czas robiłyśmy no nie widze się w pracy stojąca na środku sali i gadajaca Rolling Eyes )Wiec zdenerwowalam sie troszeczke i powiedziałam aby tez zaczely sie uczyc naszego jezyka jezeli to tak istotne dla nich aby wiedzieć o czym my w tej chwili rozmawiamy.WRRRR Evil or Very Mad Ale spytalam sie ludzi wyżej postawionych że mozemy rozmawiac w naszym jezyku i to nie jest zaden problem.Gdyz kazdy rozmawia po Estonsku po Angielsku po Rosyjsku no i po Polsku.Dyskryminacja i tyle .Ale nadal słysze jak jak rozprawiają na temat ludzi którzy rozmawiają w innym jezyku.Ciekawa jestem w ilu jezykach one potrafia mówic hmmmm interesujace
krydom
PostWysłany: Czw 20:24, 29 Mar 2007    Temat postu:

Hmm..tolerancja...kiedys spotkalem sie z nietolerancja .W pierwszym miesiacu pobytu w Bournemouth,chcialem zapisac cala rodzinke do lekarza rodzinnego,a ze moj English byl kiepski(teraz jest juz lepiej:))"mila" pani w okienku caly czas prosila mnie bym cos powtorzyl..i powtarzalem..az wkoncu zrozumiala o co mi biega...pozniej spytala mnie sie na jak dlugo jestem w Anglii,ja jej opdpowiedzialem ze na forever.ona na mnie sie popatrzyla z byka i spytala -czemu na zawsze?
Hmm..pomyslalem-bo poprostu lubie tutaj mieszkac:) no i mam prace...
Ona tylko pokiwala glowa..i powiedziala:
-Niestety nie moze mnie zapisac do lekarza rodzinnego poniewaz jestem polakiem Shocked i... nic mi nie jest Shocked ...wiec nie potrzebuje opieki lekarskiej...
Troche mnie to zdenerwowalo Evil or Very Mad ...-Wiec zlam mi reke lub noge!!-odpowiedzialem..no i wiecie co ?pomoglo..znaczy nie zlamala mi nic ...ale..nareszcie mialem swojego lekarza...
Po tym wszystkim mialem lekkiego dola.. Mad i nie chcialem gadac po angielsku przez week.. :)pozniej mi przeszlo..i nawet pomalu zaczolem sie przyzwyczajac do ciaglego powtarzania Laughing
Pozdro.
ZAnickPAMIECI
PostWysłany: Śro 22:14, 28 Mar 2007    Temat postu: TOLERANCJA

TEMAT TOLERANCJI...
Embarassed
OD JAKIEGOŚ CZASU ZEWSZĄD DOCIERA DO MNIE NAPOMPOWANE HASLO "TOLERANCJA"

NIE MACIE WRAZENIA ŻE JEST TO TYLKO SLOWO, Z KTÓREGO ZNACZENIA NAWET NIE ZDAJEMY SOBIE TAK NA PRAWDE SPRAWY Question

WCIĄŻ MAM WRAZENIE ŻE TOLERANCJA DZIALA U NAS JEDNOKIERUNKOWO...
W ODNIESIENIU DO NAS SAMYCH I NASZYCH POTRZEB.. A CO Z RESZTĄ LUDZI I ICH POTRZEBAMI?

CHYBA TOLERUJEMY JEDYNIE TO, CO W DANEJ CHWILI JEST NAM NA RĘKĘ!

Idea PRZYKLAD DOŚĆ ZAWILY.. ALE CHYBA UJMUJE ISTOTĘ PROBLEMU:

Arrow NASZ KOLEŚ ZACHOWUJE SIE DOSĆ CHAMSKO: BEKA I PUSZCZA BĄKI W NASZYM TOWARZYSTWIE. ZAKLADAJAC ŻE JESTESMY W STANIE TO TOLEROWAĆ - BO PONIEKĄD NAS DO TEGO ZMUSZA, ROBIAC TO W NASZEJ OBECNOŚCI - TO JAK W TAKIEJ SYTUACJI WYEGZEKWOWAĆ TOLERANCJĘ DLA NAS KTÓRZY NIEKONIECZNIE MUSZĄ TEGO SLUCHAĆ...

GDZIE JEST GRANICA Question
GDZIE JEST SPRAWIEDLIWOŚĆ Question
CO TO JEST TOLERANCJA Question

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group